No cóż, wiadomo że Polska zima jest piękna ale nie aż tak jak na Teneryfie, Majorce czy tam innych wyspach południowych. Zimy radośnie i bez bólu na rowerze nie spędzisz. Po to właśnie ktoś wymyślił trenażer dla jednych zbawienie dla drugich koszmar.
Jednak wszystko zależy od podejścia i czaaaaasu.
No chyba, że jesteś szczęściarzem i jedziesz na ferie/święta/wolne do fajnego wójaszka mieszkającego na południu Włoch lub popykasz po szosach z Szymonbikeiem.
Wiadomo, że godzinka kręcenia na zewnątrz mija szyzbko i przyjemnie, a jeżeli wstawisz rower na stojak to ciągnie się i ciągnie, a Ty co chwilę spoglądasz na licznik z nadzieją że minęło już dużo czasu, a to dopiero siódma minuta. Nie jest tak ?
No ale na prawdę wszystko zależy od nastawienia i PLANU *
Po 1. Przygotowanie, bez tego się nie obejdzie. U mnie się sprawdza, u was też powinno.
- Bidon z wodą - podstawa każdego treningu, nie ma się co tutaj rozpisywać. Ja wolę wodę, bo zdarzy Ci się na pewno że będziesz topił się na siodełku z myślą o zimnym prysznicu, a wtedy nieświadomie nawet polejesz się wodą z biodnu, a chyba nie chcesz się lepić jak słodki cukiereczek od carbo słodkiego izotoniku ?
- Ręcznik !!!! Podczas jazdy pocisz się jak świnia, kto próbował ten wie, kto nie próbował to się dowie. Proste. Pot leci wszędzie, a twoje dłonie po samej już rozgrzewce ślizgają się po tej drogiej i pięknej owijce, która tak bardzo pasuje Ci do koloru skarpetek.
- Mata pod trenażer - zapobiega posuwaniu się Ciebie z całym sprzętem do przodu podczas jazdy,wycisza trochę ten hałas oraz chroni podłogę czy tam kafelki, zależy gdzie jeździsz od potu.
- Wiatraczek - przyda się aczkolwiek nie jest koniecznością. Jeśli chcesz czuć się jak Heros, z wiatrem we włosach i podmuchem na klacie to sobie postaw. A tak serio lepiej z wiatrakiem, bo mniej się idzie ugotować.
- Laptop/telewizor - też podstawowa rzecz. Puszczasz jakiś fajny film, zdjęcia na slajdach lub nadrabiasz filmiki chłopaków z GCN. Fajna sprawa nie ? Robisz trening i sprawiasz sobie trochę przyjemności takie 2 w 1. Ewentualnie włączasz płaski odcinek z Touru i jedziesz ucieczkę z zarzyganą twarzą w piątej strefie.
![]() |
| Bicycling magazine |
Oczywiście możesz wsiąść i kręcić godzine, dwie czy pięć w kółko ale lepiej jest urozmaicić sobie ten trening. Jak ?
- Na youtubie jest pełno filmików z propozycjami, wystarczy tylko wpisać Indoor cycling i sprawa załatwiona
- Robisz jak ja to mówię piramidę cierpienia, patrz punkt 3.
- Ciśniesz sprinty. 6x15sek./10x10sek. czy jakie tam wartości sobie przyjmiesz. Zaciśnij tylko mocno zacisk żeby nie spotkało Cię czyszczenie podłogi.
- Stymulujesz podjazdy, manetkę ustawiasz na największym obciążeniu, przełożenia też i jedziesz, a do oczu napływa Ci pot.
- Pracujesz nad kadencją. Dobry też jest na to sprint z miękkiego przełożenia.
- Pracujesz nad techniką pedałowania, poprzez wypięcie nogi i pedałowanie tylko jedną. Wtedy to niej już takie łatwe. Ja robię 3minuty na lewą i prawą co powtarzam 2-3 razy.
Trenażer może być przyjemny, jedyne czego Ci NIE trzeba to skupiać się na czasie i myśleć ile jeszcze ? Jak już zaczniesz to potem jakoś leci, najgorsze jest pierwsze 40 minut :)

*Wielkie litery wyglądają straszniej co nie ?

trenażer to z pewnością lepsza sprawa niż klasyczny rower spinningowy na siłowni.
OdpowiedzUsuń